Chciałąm opowiedzieć o moich doświadczeniach z laserem frykcyjnym CO2. Miałam ten zabieg z powodu blizn potrądzikowych i powiększonych porów, składał sie on z 3 faz:
pierwsza: przygotowanie twarzy do zabiegu, miałam nałożoną maść znieczulającą na twarz na 30-40 minut.
druga: LASER Pani dermatolog zmyła mi maść i nałożyła okulary ochronne, następnie przykładała kolejno laser do twarzy. Bolało bardzo mimo znieczulenia, ale może to ja nie jestem odporna na ból. Miałam 2 etapy lasera. Pierwszy przeciw bliznom, drugi przeciw rozszerzonym porom i on już tak nie bolał :)
trzecia: lampa, musiałam leżeć pod nią około pół godziny, nie wiem ile dokładnie z innymi okularami.
Po zabiegu twarz była czerwona z białymi kropeczkami. Piekła przed około 2 godziny, następnie musiałam nałożyć krem na noc Argosulfan i małe ranki zaczęły mi krwawić, ale to nic poważnego.
Następnego dnia twarz była w srtupkach i zaschniętej krwi, więc ją umyłam i nałożyłam krem La Roche- Posay CICAPLAST BAUME B5, aby pomóc szybsze gojenie się.
Zabieg miałam w wtorek, a goić ma się do niedzieli. Efekty pojawiają się dopiero po 2-3 a całkowite po 6 miesiącach. Chętnie odpowiem na jakiekolwiek pytania :)